brief

- bo notorycznie nie mam czasu. pędzę.

najpierw święta. M u moich rodziców na biannual grande Wigilia of moja familia. potem sylwester w moskwie (zimno, ale przepięknie. wrócimy tam). wczoraj pogrzeb (wujek T. szkoda słów).
dziś i jutro buiro/szkoła. w niedzielę Bruksela na 5 dni. w czwartek w nocy powrótw, w piątek biuro, zajęcia i oby nie zaliczenie z francuskiego (je ne parle pas francais!). w sobotę rano śmig do Florencji. w poniedziałek w nocy powrót do domu. we wtorek biuro. w środę Berlin.

a potem już wezmę się w garść i zaplanuję ten rok. słowo.

2010-01-08 13:21:58 skomentuj (1)


wściekłość i strach

czasami tak jest, że nawet nie można powiedzieć  "mam rodzinę w Poznaniu"
że już nie wspomnę o "żonie" (pusty śmiech), czy kimkolwiek w ogóle

2009-12-03 20:09:15 skomentuj (0)
nagłe refleksje w środku akapitu

te ciepłe oczy naprzeciwko, niech zawsze będą. trzeba mi tylko tych oczu, tylko tych dłoni, i tylko tej całej reszty. obłędnioszczęśliwość, odpukać.

2009-09-08 21:27:43 skomentuj (0)
na balkonie mamy wrzosy

dobrego cięcia przecenić się nie da. lubię moje nowe włosy: nowy cut and shape and look. krzywą grzywkę, krótkie boczki, śmieszny ogonek też.
ech, pardon my french, ale tak mi kurwa dobrze, że nawet niemalejąca ilość stron do tłumaczenia mnie jakoś nie rusza. bujam się wewnętrznie, lekko mi i radośnie.


2009-09-06 19:58:56 skomentuj (1)
sezon (na śluby)

wkurwiam się. na siebie i na świat. na reguły, według których każą mi grać. na siebie - że w ogóle jest to dla mnie problem. że w ogóle o tym myślę. że wpisuję sie w stereotyp. że w głębi serca pragnę tego, co wmawia się wszystkim dziewczynkom: białej sukni, pełnego kościoła, wzruszonych rodziców, świata zamkniętego w oczach tej jednej, jedynej osoby w momencie, gdy ze wzruszeniem odbierającym mi mowę mówię "tak!". świata, zamkniętego w oczach M.
dojrzałam już do tego.

i można głośno mówić, że "ślub nie wszystkim jest potrzebny", że "właściwie to o tym nie myślę", "dobrze nam tak, jak jest", "zbędne formalności", "po co to robić, tylko dla papierka?", "daj spokój".

moja ciotka, po rozwodzie z mężem (błąd wczesnej młodości), kopę lat dzieliła życie z drugim facetem, uparcie twierdząc, że ślub z nim jej już niepotrzebny, że to tylko formalność, bezsens. ale do czasu - w momencie, kiedy poprzednia żona tego faceta po latach w końcu dała mu rozwód i mógł się już z ciotką ożenić, zrobili to w tempie iście ekspresowym. a ja nigdy nie widziałam jej szczęśliwszej.

2009-08-30 11:29:52 skomentuj (4)
Chorwacja 2009

Poznań-Łódź-Szombathely-Plitvicke Jezera-Zaton-Nin-Zadar-Pakostane-Szybenik-Trogir-Split-Omis-Dubrownik-Korcula-...-Zaostrog-Mostar-Sarajewo-Osijek-Vajta-Łódź

Czarny żołnierzyk dał radę, my też. 10 kempingów,  4 tys kilometrów, ponad 3tys zdjęć + te robione tylko oczami. Lekka opalenizna, mnóstwo wrażeń, kilka skaleczeń, wiele beztroskich uśmiechów. Jedno miejsce bardzo ciche i kilka - za głośnych. Woda słona, niebieskobłękitnoturkusowa, snurki udane, choć mogło ich być więcej. Jeden mandat za złe parkowanie. Jedno gradobicie, jedna potężna burza, poza tym upały, nawet w nocy. Cykady zagłuszające rozmowy w ciągu dnia i przepoczwarzające się na naszym namiocie nocą. Żółwie molestujące żółwice. Mini-kraby uparcie nie wyłażące z domów. Mewy na Kornati i rafting na Cetinie. Pyszne lody limun i wisnia, ewentualnie stracciatella, no i Ożulskoje i ta pizza w Dubrowniku. Muzyka organów w katedrze w Szybeniku i morskie organy w Zadarze. Mury Dubrownika i Stonu. Wciąż poruszające koszmary wojny w BiH (tunel w Sarajewie). I piękno tego kraju - Kanion Neretvy czy Stari Most w Mostarze. Światło zachodzącego słońca w witrażach w katedrze w Osijeku. 2 tygodnie pełne wrażeń. Bosko! 



2009-08-19 16:02:52 skomentuj (0)
português!


sinto saudades de você



2009-06-09 13:44:13 skomentuj (0)
infatuation junkie

Little infatuations that carry you through life. I małe radości. Jak dziś - wezwanie do urzędu, które miało mnie ukarać za coś, co zrobiłam ponad 2 lata temu, a sprawiło mi sporą frajdę: pozwoliło mi wyrwać się z pracy i odwiedzić rano Jeżyce; skąpane w słońcu, już tętniące życiem, ale jeszcze pełne świeżego, porannego powietrza. Czasami naprawdę do szczęścia nie trzeba wiele.

2009-06-08 09:51:37 skomentuj (0)
Earl Grey z aromatem bergamotki

Jest zimno, deszczowo, ciemno. Tak jak mówiłam, Poznań płacze za M nieustannie. Moi aussi, choć staram się być dzielna i skupiać się na nauce. Do egzaminu coraz mniej czasu. Dekoncentruje mnie praca (co chwila jakiś telefon lub e-mail wymagający reakcji); zasłyszane w radiu piosenki, które trzeba sprawdzić, poszukać więcej, poczytać; znajomi na czacie; książki nt. conference interpreting, które wyszukuję w sieci... A czas płynie nieubłaganie!

Alors - au travail!

2009-05-29 11:21:58 skomentuj (0)
teoria

"Najwięcej kobiet, które angażują się w relację erotyczną z osobą tej samej płci, jest wśród: pracownic naukowych, artystek, reprezentantek wolnych zawodów i tzw. kobiet sukcesu."
(dr Alicja Długołęcka, Wysokie Obcasy, 17.05.2009)

Ja się waham. Przynajmniej dwie z tych kategorii mogą mnie określać (może nawet trzy, jeśli gotowanie uznamy za sztukę). A ty, w której przegródce się mieścisz?


2009-05-18 09:51:11 skomentuj (5)

| Layout |










Linki

ZAWSZE COŚ
niezły bar
socjologia netu
zjadamy reklamy
poynter
gawker
best ads on tv
Best Ads Ever
wirtualne media
mediafun
Brief

:
vontrompka
Stefan
The Way I See It

MNIEJ LUB BARDZIEJ
Skrót myślowy
Endgame
Blog WO
Bez jaj

HER STORY, HIS STORY
Costchevchen
Roman
no title yet
words and sounds
objazd
buzz
paperclips
suisajdal
... ... ...
amm
Drozd
npm
S
Sketches
Zazie

Archiwum

2009
grudzień
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień





GG 699573